Szybko znalazłam sukienkę, którą kupiłam będąc na zakupach z Julką.
Ubrałam ją i pobiegłam na dół poszukać butów na korkowej koturnie. Za
nic nie mogłam ich znaleźć, bo chodziłam w nich ostatnio w czerwcu. Po
kilku minutach namierzyłam je wzrokiem i po nie sięgnęłam. Wróciłam na
górę i zaczęłam szukać żółtej torebki, która także była dawno używana.
Kiedy już wszystko miałam, ubrałam się i trochę umalowałam. Zeszłam na
dół poszukać czegoś do jedzenia. Otworzyły się drzwi w przedpokoju i
rozległ się głos mamy.
- Jestem!
- Ja też! - odpowiedziałam nie wiem po co.
Mama weszła do kuchni z dwiema torbami zakupów.
- Weź to ode mnie, szybko! - zawołała podając mi jedną z nich.
- Po co tyle zakupów? - zapytałam. - Zaprosiłaś kogoś?
- Babcia zadzwoniła, że dzisiaj odwiedzi nas razem z dziadkiem, więc przygotuję kolację.
- Co? Kiedy przyjadą?
- Mówiła, że będą o 18-tej - mama popatrzyła na mnie. - Co jest?
- Umówiłam się dzisiaj. Za chwilę miałam wychodzić z domu.
- To wrócisz do 18-tej.
- Nie. Nie wrócę.
- Jak to nie? Dziadkowie nie odwiedzają nas często. Na pewno będą chcieli się z tobą spotkać.
- Ale mamo!
- O 18-tej masz być w domu.
Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Prawda była
taka, że nie opłacało się wychodzić. Na powrót do domu między 17 a 18
trzeba było przeznaczyć przynajmniej godzinę. W takim układzie moje
spotkanie z Łukaszem miałoby trwać kilkadziesiąt minut. Musiałam odwołać
nasze spotkanie, żeby przynajmniej mógł jeszcze zorganizować sobie
popołudnie.
Nie mogę dzisiaj się z Tobą spotkać. Przepraszam
Dlaczego???
Muszę zostać w domu :(
Szkoda :( Spotkamy się jutro? ;)
A będziesz miał jeszcze czas dla mnie? Już dzisiaj zdezorganizowałam Ci dzień i nic z tego nie wyszło
Nic
się nie stało ;) no tylko tyle, że szkoda mi, że się dzisiaj nie
spotkamy, a bardzo mi na tym zależało. Jutro o 16-tej w umówionym
miejscu?
Ok :)
Tylko się nie rozmyśl! :D Pa :)
Pa pa :)
Odłożyłam telefon i wtuliłam się w poduszkę. Głupio wyszło. Czekałam
aż się odezwie, a teraz kiedy mieliśmy się spotkać ja zrezygnowałam.
Nie tak miało wyjść. Byłam zła sama na siebie. Tyle, że to nie była moja
wina.
- Ola! To wychodzisz czy nie? - usłyszałam głos mamy dobiegający z kuchni.
- Nie - zawołałam.
- To chodź, pomożesz mi przygotować kolację.
Super. Będę robić kolację, zamiast być teraz w drodze na Krakowskie
Przedmieście. Nie byłam zła na mamę. To nie była jej wina. Na dziadków
też nie mogłam się złościć. Rzeczywiście rzadko nas odwiedzali, a poza
tym skąd mogli wiedzieć, że trafią akurat na taki ważny dzień w życiu
ich wnuczki. No dobra, już przesadzałam. Jeśli Łukasz naprawdę chce się
ze mną spotkać to będzie czekał do skutku, nieważne czy dzień, dwa,
tydzień czy miesiąc. A jeśli nie chce to lepiej nie marnować czasu tylko
spędzać go z rodziną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)