Na tym skończyła się moja wytrwałość. Dotychczas myślałam, że jestem
silniejsza. Nigdy wcześniej nie miałam takiej sytuacji, więc nie miałam
doświadczenia w stawianiu oporu samej sobie. Nie chciałam się spotykać z
Łukaszem, bo każde spotkanie z nim odkąd powiedział mi, że mnie kocha,
było wręcz wewnętrznym bólem nie pozwalającym mi oddychać. Przed jego
wyznaniem czułam już coś, co zakłócało nasze relacje, coś, co
powodowało, że przy nim czułam, że eksploduję. Prawdę mówiąc zaczęło
się, kiedy się poznaliśmy. I boom! Zakochałam się.
Mimo tego, że zakochałam się w Łukaszu, będąc w Stanach byłam
szczęśliwa, że jestem z Wojtkiem. Obiecywałam sobie przecież, że będę o
nas walczyć wbrew wszystkiemu. Ale z każdym dniem mojego pobytu w USA
coraz bardziej tęskniłam do Łukasza, choć prawie wcale go nie znałam!
Czasami już tak jest. Poznajemy kogoś i wbija się nam w serce coś, czego
nie możemy w żaden sposób się pozbyć. Wszelkie zabiegi nic nie dają.
Tak było właśnie w moim przypadku. Beznadziejnym przypadku.
Inaczej tego nie dało się nazwać. Czułam się okropnie z tym, że
zakochałam się w Łukaszu. Ale czy mogłam mieć o to do siebie pretensje?
Nie chciałam tego. Oczywiście, mogłam się z nim nie kontaktować. Ale to
było silniejsze ode mnie. I tutaj właśnie pojawia się moja wina. Nie
chciałam zranić Wojtka. Świadomość tego, jak bardzo mnie potrzebował
przerastała moją chęć bycia szczęśliwą, dlatego broniłam się, niestety
zbyt krótko. Łukasz musiał w tej sytuacji zaakceptować jeden fakt - nie
mógł czuć się kimś jedynym dla mnie. Bo w rzeczywistości jedynym nie
był.
Spotykaliśmy się codziennie. Nie pozwalałam jednak na bliskość.
Wolałam, żebyśmy zachowywali się jak przyjaciele. Łukasz coraz częściej
był tym poirytowany.
- Łukasz, wiesz, że jest wiele powodów, dla
których nie możemy być razem - powiedziałam, kiedy pewnego deszczowego
popołudnia próbował mnie pocałować po odprowadzeniu mnie do bramy mojego
osiedla.
- To my nie jesteśmy razem? - zapytał zaskoczony.
- Wiesz, że to nie jest takie proste - wyjaśniłam. - Ty masz dziewczynę, a ja mam chłopaka.
- Mogę zerwać z Pauliną choćby zaraz - zadeklarował.
- Ale ja nie chcę, żebyś zrywał z Pauliną. Lepiej, żebyśmy byli
przyjaciółmi. Musimy najpierw wszystko uporządkować. Jeśli ty zerwiesz z
Pauliną, ja będę czuła się zobowiązana do zerwania z Wojtkiem. A ja nie
mogę go teraz zostawić. On mnie potrzebuje, a ja obiecałam mu, że z nim
będę.
- Czyli uważasz, że lepiej będzie go okłamywać?
- Nie
chcę go okłamywać. Jesteśmy przyjaciółmi, Łukasz. Wojtek był, jest i
będzie dla mnie kimś bardzo ważnym. Nie mogę tego zmienić z dnia na
dzień.
- Ale to nie jest najlepsze rozwiązanie, Ola.
- To jest jedyne rozwiązanie, Łukasz.
- Chcesz go chronić, ale kłamstwo nie jest dobrym sposobem.
- Obiecałam mu coś. Nie mogę się teraz z tego wycofać. Zrozum mnie.
- Jak uważasz - zgodził się. - Ale ja i tak zerwę z Pauliną. Zależy mi
tylko na tobie. Jesteś dla mnie bardzo ważna, więc będę czekał.
Obietnica Łukasza dodała mi wiary w to, że powoli wszystko się
ułoży. Może nie nastąpi to szybko, ale będziemy wytrwali. Wtedy nie
miałam żadnego pomysłu od czego zacząć, wiedziałam tylko, że Wojtek musi
mieć we mnie wsparcie, a Łukasz nie może czuć się odsunięty na drugi
plan. Niesamowite było to, w jak krótkim czasie stał się osobą, od
której uzależniłam swoje życie. Mogłam jednak pozwolić nam tylko na
przyjaźń. "Tylko" albo "aż", bo przecież taka przyjaźń nie była wcale
łatwa. I nie miała prawa trwać długo. Były dwie możliwości, które
przewidywałam, a do których nie chciałam dopuścić. Albo nasza przyjaźń
zamieni się w związek zbyt wcześnie i zranię osobę, na której mi zależy,
albo skończy się, bo jej nie wytrzymamy i nie przemieni się już nigdy w
nic. Oboje pójdziemy w swoją stronę. Osobno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)