16 sierpnia 2013

Rozżarzona iskierka

Czas upływał bardzo szybko. Słoneczne dni zostały szybko zastąpione przez krótkie i pochmurne, coraz szybciej zapadał zmrok. Popołudnia spędzałam na sali gimnastycznej, mało spotykałam się z Łukaszem, za to dużo czasu poświęcałam Wojtkowi, który miał kłopoty w szkole, bo trudno mu było nadrobić zaległości. Łukasz ciągle się na mnie złościł za to, że nie spędzam z nim tyle czasu co z Wojtkiem. Zaczynałam już mieć wszystkiego dość. Całego tego chorego układu, w którym Wojtek nie wiedział o Łukaszu, ale Łukasz wiedział o Wojtku, jednak ta wiedza wcale nie była mu potrzebna. Wiedziałam, że wystarczy iskra, by rozniecić pożar.

Byłam z Wojtkiem na spacerze nad Wisłą. Rzadko chodziliśmy gdzieś razem, bo albo się uczyliśmy albo ja ćwiczyłam na sali. Wcześniej bardzo lubiliśmy przebywać nad Wisłą. Tym razem skorzystaliśmy z wolnej soboty i oderwaliśmy się od swoich zajęć.

- Złota polska jesień - nagle wypalił Wojtek.
- Od kiedy ty taki romantyczny jesteś? - zapytałam długo nie myśląc.
- Będąc w Nowym Jorku miałem dużo czasu do przemyśleń. Wiele zrozumiałem.
- Na przykład co? To, że w Polsce mamy piękną jesień?
- Nie, nie to. Zrozumiałem, że powinienem bardziej o ciebie dbać, bo taka dziewczyna jak ty to prawdziwy skarb. Nie darowałbym sobie, gdybym cię stracił.

I w takich właśnie chwilach miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Chciałam wtedy zrobić coś, co zerwałoby moją więź łączącą mnie z którymś z moich chłopaków. Nie wiedziałam tylko, w którą stronę pójść. Z Łukaszem łączyła mnie miłość, a z Wojtkiem przeszłość. To pierwsze wydawało się mocniejsze. Wysuwając takie wnioski stwierdzałam, że to dobry czas, by powiedzieć Wojtkowi, że nic już nie będzie tak, jak było kiedyś, ale za każdym razem brakowało mi odwagi.

Następnego dnia po naszym spacerze Wojtek znów chciał się ze mną spotkać. Jednak ten dzień już wcześniej zarezerwowałam dla Łukasza. Miałam wyrzuty sumienia, że tak go zaniedbuję. Odmówiłam Wojtkowi, tłumacząc, że mam dużo nauki na poniedziałek. Z Łukaszem udaliśmy się do Łazienek. Jak zwykle gnębiło mnie poczucie winy i odpowiedzialności za tych dwóch wspaniałych chłopaków.

W poniedziałek Wojtek nie pojawił się w szkole. Zadzwoniłam do niego na przerwie, powiedział, że nie dał rady wszystkiego się nauczyć, bo naprawdę pod jego nieobecność sporo się tego uzbierało. Umówiliśmy się po lekcjach na Saskiej Kępie.
- Hej - zawołał do mnie z daleka.
- No cześć - podeszłam do niego bliżej. - Martwiłam się. Wszystko okej?
- Okej, okej. Tylko smutno, że nie chciałaś się wczoraj spotkać taka byłaś zajęta.
- Ojej, przepraszam. Mówiłam ci, miałam dużo pracy.
- Tak, tak, jasne. Widziałem cię z nim. Nie wyglądałaś na śpieszącą się gdzieś. Przeciwnie - na bardzo zrelaksowaną.
Zaniemówiłam. I to było moje najgorsze zaniemówienie w życiu. Dopiero po upływie czasu zrozumiałam, ile ta chwila mnie kosztowała.
- Co? Nic nie powiesz? - Wojtek zapytał podejrzanym tonem.
- Widziałeś nas? - wyjąkałam. - Wojtek, przepraszam! Przepraszam, naprawdę tak bardzo cię przepraszam! - zaczęłam płakać. - Chciałam ci o tym powiedzieć, ale nie wiedziałam jak! Nie chciałam, abyś myślał, że mnie straciłeś, abyś czuł się winny, chciałam, abyś wiedział, że jestem przy tobie!
- Co? O czym ty mówisz?
- No ten chłopak, z którym mnie wczoraj widziałeś to mój... Nie, nie, to nie tak...
- Nic już nie mów, nie chcę słuchać twoich tłumaczeń - powiedział odchodząc.
Usiadłam na krawężniku i zaczęłam płakać. Nie miałam teraz nic na swoje wytłumaczenie. Powinnam była gdzieś zniknąć, odejść w jakiś szary zakątek i nikomu się nie pokazywać. Ale wiedziałam, że sama sobie z tym nie poradzę, potrzebowałam czyjegoś wsparcia.

Wstałam i pobiegłam do autobusu, który akurat zatrzymał się na przystanku. Zerknęłam na wywieszoną w nim tablicę z rozpiską przystanków, na których się zatrzymuje. Znalazłam przystanek przy Alei Armii Ludowej.
"Aleja Armii Ludowej, Aleja Armii Ludowej, Aleja Armii Ludowej..." - powtarzałam sobie w myślach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)