6 sierpnia 2013

Zlekceważone ostrzeżenie

Moje prośby na nic się zdały. Kiedy spotkałam się z Łukaszem następnego dnia, pierwszym zdaniem, które mi powiedział było: "Rozstałem się z Pauliną." Ktoś mógłby pomyśleć, że byłam z tego bardzo zadowolona i miałam wręcz ochotę skakać do nieba. Może inna dziewczyna na moim miejscu tak właśnie by się zachowała. Ja jednak miałam duże wątpliwości, przede wszystkim dlatego, że czułam na sobie presję. "No to teraz moja kolej, ja muszę zerwać z Wojtkiem." Z drugiej strony - nie mogłam. Obiecałam mu coś i tej obietnicy dotrzymam.

Mijały kolejne dni. Z Łukaszem spotykaliśmy się codziennie. Wszystko inne było po staremu. Chodziłam do szkoły i odrabiałam lekcje. Nie lubiłam chemii, fizyki i biologii, a przerwy spędzałam z Julką. Wieczorami przebywałam na sali gimnastycznej. Igrzyska olimpijskie zbliżały się już wielkimi krokami. 10 miesięcy to bardzo mało czasu na przygotowanie, a ja nie miałam jeszcze ułożonej choreografii. Mój trener uważał, że powinnam teraz angażować się w różne mistrzostwa, żeby przyzwyczaić się do dużej publiczności i presji. Według mnie powinnam była skupić się wyłącznie na choreografii.

W poniedziałek wieczorem, kiedy rozwiązywałam zadanie z matematyki, rozległ się dzwonek mojego telefonu. Szybko sięgnęłam po komórkę leżącą na łóżku. Spojrzałam na ekran. Wyświetlał się numer, którego nie miałam zapisanego w kontaktach.
- Proszę - powiedziałam po naciśnięciu zielonej słuchawki.
- Cześć - usłyszałam. - Mówi Paulina - była dziewczyna Łukasza. Przepraszam, że dzwonię, ale chciałabym się z tobą spotkać.
- W jakim celu? - zapytałam. - Nie znamy się wobec tego nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.
- Chcę ci o czymś powiedzieć. Proszę, zgódź się.
- Dlaczego miałabym to robić? Łukasz z tobą zerwał, a ja nie mam zamiaru o tym rozmawiać.
- Nie chcę rozmawiać o moim rozstaniu z Łukaszem. Proszę, spotkajmy się - namawiała Paulina.
- Dobra, niech ci będzie. Jutro o 15.30 w KFC obok kina "Femina".
- Okej, będę czekać - potwierdziła Paulina.
- Jak cię rozpoznam? - zapytałam.
- Ja cię rozpoznam. Widziałam twoje zdjęcie.
- Aha.
- Do zobaczenia - zakończyła rozmowę Paulina.

Odłożyłam telefon i przez resztę wieczoru nie mogłam dokończyć zadania z matematyki. Po co ja się z nią umówiłam? Oczywiste, że będzie chciała rozmawiać o Łukaszu. To, że się z nią rozstał było jego własną decyzją, do niczego go nie namawiałam.

Następnego dnia poszłam oczywiście bez tego zadania, bo moje myśli nie pozwoliły mi go zrobić. O 14:20 skończyłam lekcje, poszłam na przystanek i wybrałam autobus, którym dotrę najbliżej celu. Niestety, była potrzebna przesiadka, dlatego na skrzyżowaniu Alei Jana Pawła II z Aleją Solidarności byłam po 15:30.
Weszłam do KFC, w którym tłok był większy niż zwykle, ale trudno się dziwić - nigdy nie przychodziłam tu o takiej porze.
- Ola? - powiedział ktoś za mną.
- Tak - odpowiedziałam odwracając się.
- Paulina - powiedziała dziewczyna rozmawiająca ze mną podając mi rękę. - Zajęłam tamten stolik - wskazała miejsce po prawej stronie obok okna.
- Okej, usiądźmy - stwierdziłam idąc w stronę wskazanego stolika.
- Może coś zamówimy? - zaproponowała Paulina.
- Nie mam wiele czasu - zakomunikowałam oschle. - Chcesz mi coś powiedzieć, więc słucham.
- Aha, nie chcesz wprowadzać dobrej atmosfery. W porządku.
- Po prostu nie odczuwam takiej potrzeby. Niepotrzebnie się zgodziłam na to spotkanie, ale jeśli już się spotykamy, to chcę usłyszeć to, co masz mi do powiedzenia i jechać do domu, bo jestem zmęczona, a chcę odpocząć przed zajęciami, które mam wieczorem.
- Jasne, rozumiem. Trochę trudno mi zacząć ten temat, ale powiem to, co uważam. Nie znam cię, ale myślę, że jesteś dobrą dziewczyną. Łukasz zakochuje się w dobrych dziewczynach - zrobiła krótką przerwę w swojej wypowiedzi, która ewidentnie miała służyć podkreśleniu jej wypowiedzi. Niepotrzebnie, bo zrozumiałabym bez tego. - Dobra i widzę, że ładna, ale to też słabostka Łukasza. Sorry, to trochę tak, jakbym siebie chwaliła. Ale mam poczucie własnej wartości, lecz także zauważam innych, więc wiem, że jest tak, jak mówię.
To co mówiła skłoniło mnie do przyglądnięcia się jej. Na chwilę się wyłączyłam i zbadałam ją wzrokiem. Mówiła prawdę - była ładna. Inną sprawą jest mój wygląd i porównywanie mnie do niej, ale rzeczywiście - co by nie powiedzieć Łukasz wykazał się dobrym gustem chodząc z taką dziewczyną. Zauważając ten fakt, poczułam się lepiej, niż na początku naszej rozmowy, bo Paulina wydawała mi się ładniejsza ode mnie, a Łukasz wybrał mnie. Czyli może to ja byłam ładniejsza? Odpowiedziałam sobie na to pytanie w inny sposób - uznałam, że Łukasz naprawdę mnie kocha, bo nie wyglądam lepiej od Pauliny, a zostawił ją dla mnie.
Paulina była wysoka i bardzo zgrabna. Najbardziej spodobało mi się w niej jej wcięcie w talii. Miała długie, czarne włosy i grzywkę opadającą na lewą skroń. Jej kolor skóry można by było porównać do upieczonej szarlotki. Może takie porównanie nie było zbyt epickie, ale trafne. Jej oczy były brązowe, rysy twarzy wręcz idealne, a usta bladoróżowe. I to właśnie spoglądając na jej usta, zauważyłam, że przez cały czas coś mówi, a ja jej wcale nie słucham.
- Dlatego chcę ci powiedzieć, że życzę wam powodzenia, ponieważ nas już nic przez ostatni czas nie łączyło. Na wakacjach spotkaliśmy się kilka razy, ale te spotkania nie były już takie jak kiedyś. Wierz mi, nie było mi szkoda rozstać się z Łukaszem. Może gdyby ktoś mógł mi zagwarantować, że będzie między nami tak, jak kiedyś, to może chciałabym nadal z nim być. Ale wiem, że tak już nie będzie. On teraz ma ciebie. Zresztą ja też już kogoś mam. Chciałam się z tobą spotkać, żeby ci powiedzieć, że Łukasz nie jest taki wspaniały jak wydaje się na początku. On jest dobrym chłopakiem, ale czasami nie radzi sobie z własnymi problemami. Wówczas chce, aby wszyscy poświęcali mu całą swoją uwagę. Jeśli tak nie jest, ucieka do innych zajęć, przestaje grać w piłkę, zaczyna spotykać się z nieodpowiednimi ludźmi. Chcę cię przed tym wszystkim ostrzec.
- Ty chcesz mnie ostrzec? I myślisz, że ja uwierzę w to, że ci na nim już nie zależy i, że robisz to dla mojego dobra?
- Nie myślę, że mi uwierzysz, ale liczę na to, że się zastanowisz nad tym, co ci powiedziałam.
- Wielkie dzięki za te rady, ale nie zamierzam z nich skorzystać. Krótko mówiąc - chcesz, żebym nie była z Łukaszem, tak?
- Nie. Ja tylko sugeruję, że tak będzie dla ciebie lepiej.
- Wybacz, ale myślałam, że masz mi coś ważnego do powiedzenia. Muszę już iść. A szczerze mówiąc to chcę już iść - wstałam i sięgnęłam po plecak. - Skąd masz mój numer i skąd wiedziałaś jak wyglądam? - zapytałam znów siadając na krześle.
- Jak spotkałam się z Łukaszem podczas wakacji, wiedziałam, że niedługo się rozstaniemy. Nie chciałam zrobić tego kroku pierwsza, bo czułabym się wówczas winna. Zauważyłam, że Łukasz przez cały czas ma przy sobie telefon. Byliśmy wtedy w Parku Praskim, siedzieliśmy na ławce, Łukasz odłożył telefon do swojego plecaka i zaproponował, że kupi nam lody. Nie było go może pół minuty. Wyjęłam jego telefon i sprawdziłam z kim rozmawia. Pomyślałam, że może będę chciała się kiedyś z tobą spotkać. Zapisałam sobie twój numer i jednocześnie zobaczyłam twoje zdjęcie, bo ma je dodane do kontaktu.
- Dobra - ponownie wstałam. - Dzięki za spotkanie. Cześć.

Przez całą drogę do domu zastanawiałam się, po co ja się w ogóle z nią spotkałam. Wiadome było, że jej celem jest odzyskanie Łukasza, ale nie spodziewałam się, że użyje do tego takich środków. Postanowiłam nie mówić o niczym Łukaszowi. Na pewno zdenerwowałby się na Paulinę i chciałby się z nią spotkać, a było to zupełnie niepotrzebne.

Przekonana, że Paulina powiedziała to wszystko tylko po to, by odzyskać Łukasza, w natłoku obowiązków i problemów, zapomniałam o tym spotkaniu bardzo szybko.

Miałam sobie o nim przypomnieć dopiero kilka miesięcy później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)