Rozwiązywanie problemów mnie nie ominęło. Kiedy
wróciłam do domu nie chciało mi się już rozmawiać z mamą, a tym bardziej nie miałam ochoty na kłótnię. Schowałam się w pokoju i oddzieliłam świat, który był
wokół mnie od świata, który właśnie układał się w mojej głowie.
Wróciłam myślami do spektaklu, na który się wybraliśmy. Było
niesamowicie. Niby fabuła oparta na podstawie dramatu Szekspira, ale o
wiele ciekawszy scenariusz. Aktorzy latali na materiałach, śpiewali i
tańczyli. Naprawdę oderwałam się od rzeczywistości, a było mi to bardzo
potrzebne.
Sobotniego ranka nie mówiąc nikomu ani słowa wybrałam się do klubu, w którym chciałam się zapisać na treningi piłkarskie. Przyjęto mnie bardzo miło. Oczywiście padło podstawowe pytanie - czy wcześniej uprawiałam jakiś sport. Niechętnie przyznałam się do doświadczenia gimnastycznego. Trener był zaskoczony, że chcę ,,przerwać tak wspaniałe dzieło". Nie miałam jednak zamiaru wyjawiać mu przyczyn. Zaprosił mnie na zajęcia w najbliższą środę. Obiecałam, że przyjdę i opuściłam ośrodek szkoleniowy. Moim następnym celem tego dnia była sala gimnastyczna Legii. Około południa dotarłam na Łazienkowską. Na sali nie było nikogo. Zajrzałam do pomieszczeń z nią sąsiadujących. Tam także pusto. Powróciłam na salę i spojrzałam na matę oraz przedmioty, którymi na co dzień się posługiwałam. Nie było mi smutno. Nic nie czułam. Nie darzyłam ich sentymentem, nie wywoływały u mnie żadnych uczuć.
- Ola, dzisiaj nie masz treningu - usłyszałam nagle za sobą.
Odwróciłam się. Stała za mną osoba odpowiedzialna za wszystkie moje kreacje. Spędziła mnóstwo czasu na dopasowywaniu kostiumów do moich choreografii. Zawsze kiedy ćwiczyłam w nowym kostiumie po raz pierwszy obserwowała, czy jest dobrze dopasowany i czy nie krępuje moich ruchów.
- Dzień dobry - powiedziałam. - Wiem, ale chciałam porozmawiać z trenerem albo z panią...
- Coś się stało? - zapytała zaniepokojona.
- Nie, wszystko w porządku - uspokoiłam ją. - Chciałabym tylko zrezygnować z dalszych ćwiczeń i przygotowań do Olimpiady.
Pani Renata otworzyła szeroko oczy i usta. Przez chwilę nic nie mówiła. Jej zdziwiona twarz po chwili przemieniła się w zatroskaną.
- Dlaczego? Co się stało?
- Nic się nie stało. Po prostu znudziła mi się już gimnastyka - odpowiedziałam szorstko.
- Tak po prostu? Tak z dnia na dzień? - dopytywała z niedowierzaniem.
- Tak. Nic nie trwa wiecznie - odpowiedziałam szybko. Po chwili zreflektowałam się i dodałam: Poczułam, że to już nie jest dla mnie.
- To wielka szkoda, Olu. Miałaś duże szanse na medal na Igrzyska Olimpijskich. Może jeszcze zmienisz zdanie - wypowiadając to ostatnie popatrzyła na mnie błagalnie. Ja jednak byłam nie do przebłagania.
- Nie. To już postanowione.
- A kto tutaj dzisiaj ćwiczy? - usłyszałam głos dobiegający z korytarza.
- Dzień dobry - powiedziałam w kierunku mojego trenera, który właśnie wchodził na salę.
- Ola jak zawsze systematycznie ćwiczy na sali nawet w sobotę. Trochę odpoczynku ci się należy!
- Ja właśnie w tej sprawie.
- Ale co - chcesz wziąć wolne na całą zimę? - zaczął się śmiać. - To może po Olimpiadzie. Teraz nie ma czasu na takie przerwy.
- Rezygnuję z gimnastyki - powiedziałam wprost.
Trener zareagował podobnie jak pani Renata.
- Jesteś pewna? - zapytał.
- Tak. Nie chcę już ćwiczyć.
- Tak po prostu? - powtórzył pytanie, które zadała mi pani Renata zanim pojawił się na sali.
- Tak. Chciałabym bardzo panu za wszystko podziękować. Wiele dały mi te lata spędzone na sali - wyznałam. - Pani też dużo dla mnie zrobiła - zwróciłam się ponownie do pani Renaty. - Dziękuję.
Moi rozmówcy milczeli. Pani Renata wyglądała na załamaną. Za bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodziła. Gimnastyka artystyczna była bardziej sportem niż sztuką. Nie urodziłam się przecież z talentem atletycznym. Na wszystko zapracowałam ciężką pracą, której miałam już dość. Chciałam robić coś innego, pójść w innym kierunku.
Wyszłam z sali. Szybko opuściłam budynek, bo zaczynało mi być zwyczajnie smutno. Nie było mi szkoda tego, z czego rezygnuję. Zabolało mnie to, że właśnie przed chwilą dobrowolnie przestałam być częścią Legii Warszawa. Nieodwołalnie. Raz na zawsze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)