20 września 2013

Spektakl

Początek miesiąca, którego najbardziej nie lubię, nie był dla mnie udany. W pierwszych dniach listopada przyszło mi się zmierzyć z zawziętością mojej mamy. Wiedziałam, że chce dla mnie dobrze, ale ja potrafiłam już sama wybierać, co jest dla mnie lepsze. A przynajmniej tak mi się wydawało.
W piątek po południu umówiłam się z Łukaszem. Zadzwonił punktualnie o 16:30, że jest już na moim osiedlu. Ubrałam buty, płaszcz i wzięłam torebkę.
- Wrócę o dwudziestej! - zawołałam do mamy.
Kiedy się spotkaliśmy Łukasz pocałował mnie w policzek na powitanie.
- Stęskniłaś się? - zapytał uśmiechając się przy tym.
- Powinieneś powiedzieć mi, że tęskniłeś za mną, a nie pytasz mnie, czy ja stęskniłam się za tobą - poprawiłam go.
- Jeśli pytam, czy tęskniłaś za mną, to równoznaczne z tym, że ja tęskniłem za tobą - wyjaśnił.
- Nie, to nie jest równoznaczne.
- Kobiety, jak wy wszystko komplikujecie - Łukasz westchnął.
- Ale i tak nas kochacie - stanęłam na palcach i wspięłam się na Łukasza, by pocałować go w policzek.
- Idziemy? - zapytał łapiąc mnie za rękę. - Czy znowu czegoś zapomniałaś?
- No właśnie zastanawiam się, czy wszystko mam - odpowiedziałam zerkając do torebki.
- To lepiej sprawdź, żebyśmy nie musieli się wracać - powiedział znudzony.
- A co - podchwyciłam - nie lubisz się do mnie wracać? - zapytałam uśmiechając się zadziornie. Stanęła mi przed oczyma sytuacja z ubiegłego piątku, kiedy to mieliśmy iść do teatru Studio Buffo na musical oparty na podstawie dramatu Williama Shakespeare'a ,,Romeo i Julia", o którym było ostatnio bardzo głośno. Łukasz czekał na mnie, dlatego szybko wyszłam z domu zapominając telefonu. Postanowiłam po niego wrócić. Łukasz poszedł razem ze mną, ale finał tego był taki, że na spektakl wcale nie poszliśmy.
Mój chłopak nie odpowiedział na zadane przeze mnie pytanie tylko przyciągnął mnie do siebie aż zabrakło mi tchu w klatce piersiowej.
- Chcesz mi połamać żebra? - zapytałam.
- Jeśli miałoby to być powodem siedzenia przy twoim łóżku to...
- Egoista! - przerwałam mu. - A nie liczy się to, że mnie by to bolało, hm?
- Gdybym miał zamiar połamać ci żebra najpierw znieczuliłbym cię morfiną - powiedział zupełnie poważnie.
- Przerażasz mnie, wiesz?
- Wiem, kochanie, ale już taki mój urok - mrugnął do mnie. - To masz wszystko? Chcę w końcu pooglądać ten spektakl.
- Jesteś pewien, że nie wolisz wrócić do mojego mieszkania?
- Nie dzisiaj.
- Okej. Idziemy.
Ruszyliśmy w kierunku przystanku. Nagle przypomniałam sobie, że mama prosiła mnie, abym kupiła proszek do pieczenia, ponieważ miała zamiar następnego ranka upiec ciasto. Pomyślałam, że lepiej będzie, jeśli wstąpię do sklepu od razu, bo wracając do domu na pewno o tym zapomnę.
- Poczekaj - zatrzymałam Łukasza. - Idę tylko po proszek do pieczenia - powiedziałam i pobiegłam do sklepu.
- Mogę iść z tobą! - zawołał za mną Łukasz.
- Nie trzeba! Poradzę sobie! - odpowiedziałam.
Szybko znalazłam produkt na sklepowej półce. Musiałam jednak odstać swoje w kolejce. Nie potrafiłam powiedzieć, że kupuję tylko jeden artykuł i poprosić klientów, abym mogła skasować towar przed nimi. Stanęłam na końcu kolejki i czekałam do skutku. Po zapłaceniu za swoje zakupy schowałam je do torebki i opuściłam sklep. Łukasz stał tam, gdzie go zostawiłam. Podeszłam do niego i zakomunikowałam, że możemy już iść.
- Kupiłaś wszystko? - zapytał.
- Miałam kupić tylko proszek do pieczenia - zobaczyłam jego minę. - Tak, kupiłam - odpowiedziałam.
- Może zrezygnowałabyś z piłki nożnej? Gimnastyka artystyczna to część twojego życia. To spora część ciebie. Takich decyzji nie podejmuje się tak z dnia na dzień.
- A tobie co? Jak wchodziłam do sklepu to byłeś w innym humorze. Skąd przyszedł ci do głowy pomysł na taki temat? - zapytałam zaskoczona.
- Twoja mama rozmawiała ze mną. Poprosiła mnie, abym cię przekonał, żebyś zmieniła zdanie. Mówiła, że to przeze mnie nie chcesz już przygotowywać się do Olimpiady.
- Co? - krzyknęłam. - Jak mogła ci coś takiego powiedzieć?! Przecież to nieprawda! Sama podjęłam taką decyzję i nie ma ona żadnego związku z tobą. Kiedy z tobą rozmawiała?
- Przed chwilą. Przechodziła tędy przypadkiem.
- Przypadkiem? Łukasz, od kiedy ty jesteś taki naiwny? Na pewno obserwowała nas przez okno i specjalnie wyszła z domu, aby z tobą porozmawiać, kiedy poszłam do sklepu. Mam już tego dosyć! - odwróciłam się i pomaszerowałam w stronę bloku.
- Ej, ej, gdzie idziesz? - zawołał Łukasz łapiąc mnie za ramię.
- Muszę porozmawiać z mamą. Dłużej tak nie może być.
- Daj spokój, Ola. Nie teraz. Chodźmy, bo znów przepadnie nam spektakl - obrócił mnie i przytulił.
- Ale nie wierzysz w to, co ci powiedziała?
- W to, że przeze mnie nie chcesz ćwiczyć?
- Tak - pochyliłam głowę.
- Ja nie muszę w to wierzyć. Nie jest nawet ważne, czy to prawda. Najważniejsze jest to, czego ty chcesz. I pamiętaj - jeśli czegoś chcesz, to nie możesz z tego zrezygnować.
Westchnęłam. Tego było już zdecydowanie za dużo. Chciałam wszystkie problemy, decyzje i zmartwienia wywieść gdzieś daleko, aby więcej nie wróciły do mojego życia.
- Chcę iść na współczesną wersję "Romea i Julii" z tobą - odpowiedziałam z uśmiechnęłam na słowa Łukasza.
- No nareszcie! Widzisz, już wiesz z czego nie możesz zrezygnować - Łukasz podał mi rękę i powędrowaliśmy przed siebie przynajmniej na ten jeden wieczór zostawiając problemy i zmartwienia. Jednak miejsce, w którym je zostawiliśmy nie było odpowiednie. Tak blisko stamtąd do mojego mieszkania... Po powrocie do domu znów musiałam się z nimi zmierzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli Ci się podobało i czekasz na kolejny rozdział podziel się swoją opinią :) Dla Ciebie to przekazanie co myślisz, a dla mnie to wiadomość, że ktoś to czyta i motywacja by pisać dalszy ciąg :)